Wielkanoc dawniej i dziś – czy straciliśmy coś w pogoni codziennego życia?
Być może każdy z nas, choćby raz w swoim życiu, odczuł ten nagły zryw wiosennej energii, która wskrzesza nas po długiej zimie. I nagle każdy kąt wydaje się brudny, a każda szafka wymaga przejrzenia.
Z dnia na dzień na drzewach pojawiają się pąki, a w lesie głośny gwar ptaków rozbrzmiewa wśród jeszcze gołych gałęzi.
Czy próbujecie złapać jak najwięcej wracających gęsi, pierwszych liści, zapachu wiosny? Z wiekiem coraz mocniej można odczuć tę cykliczność natury, gdzie nic nie jest dane na zawsze — wszystko przemija, umiera i rodzi się na nowo.
Jak kiedyś czekano na wiosnę i przede wszystkim na — Wielkanoc?
Zima była sroga. Na przednówku często było ubogo. Nadchodził Post. Czterdzieści dni oczekiwania na pełne odnowienie — nie tylko duchowe. Czy i Wielkanoc wiązała się z większą radością, oczekiwaniem i świętowaniem?
Zwyczaje różniły się mocno w zależności od regionu. Które z nich dzisiaj wydają się najciekawsze?
Pucheroki — Małopolska
Co zrobić, kiedy zabraniają w kościele wygłaszać żartobliwych oracji? Żakom zabroniono, więc przenieśli się na wieś. Chłopcy umazani sadzą, w wysokich czapkach z bibuły, chodzili od domu do domu, wygłaszając żartobliwe wierszyki i śpiewając piosenki.
Do dziś można spotkać umazaną sadzą postać w Lednicy Górnej. To nie kto inny jak — Siuda Baba. Podobno co roku ze świątyni pod Kopcową Górą wychodziła kapłanka, by na wiosnę poszukać swojej następczyni. Nic dziwnego, że panny uciekały.
Dlaczego dziś poczernienie twarzy uważa się za dobrą wróżbę, zwiastującą szybkie zamążpójście lub pomyślny rok?
Nie wiem. I może właśnie w tym tkwi urok tej tradycji.
Pogrzeb żuru i śledzia — Kujawy
Jeśli przez cały Post nie jedlibyście nie tylko mięsa, ale także nabiału i cukru, z pewnością pożegnanie postnych potraw odbyłoby się z hukiem.
Na Kujawach w Wielki Piątek śledzia wieszano, a żur — nie wiadomo, czy to lepiej, czy gorzej — zakopywano. Dopiero po tej ceremonii zabierano się za gotowanie wielkanocnych przysmaków.
Po długiej zimie i ubogim przednówku Wielkanoc była naprawdę powrotem do życia.
Kurek dyngusowy — Mazowsze
Był taki jeden dzień, gdy miejscowy kogut mógł poczuć się jak król. Żywego koguta — symbol odradzającej się przyrody — wożono w ustrojonym wózku od drzwi do drzwi gospodarzy, zbierając „dyngus” — potrawy i pisanki.
Być może kogut nie sprawdził się najlepiej, bo z czasem zastąpiono go glinianą lub drewnianą figurką.
Ale symbol pozostał ten sam — wiosna wracała.
Witki zamiast wody — Kaszuby
Czy lepiej zostać oblanym wodą, czy smagniętym brzozową witką?
Na Kaszubach w lany poniedziałek — choć słowo „lany” nabiera tu innego znaczenia — smagano dziewczęta witkami brzozy lub jałowca. Miało to symbolicznie obudzić do życia. Myślę, że nie tylko symbolicznie.
Bitki-wybitki — Podlasie
Ta tradycja jest znana do dziś w wielu domach. Dwie osoby uderzały się jajkami, a zwycięzca zabierał jajko przeciwnika i walczył dalej.
Co czekało zwycięzcę?
Tego nie wiemy do dziś.
Kończąc naszą wielkanocną wyliczankę, nasuwa się niejedna myśl. Czy kiedyś było ciekawiej? Czy to nie idealny materiał na wartościowy trend wśród młodzieży — zamiast kolejnych „challenge’y” z TikToka?
Być może to płonne marzenie matki dorastających córek. A być może warto w tym roku odświeżyć choć jedną taką tradycję.
Osobiście — jako, że tekst pisze osoba mieszkająca na Kaszubach — stawiam na brzozowe witki.
Na dobry początek wiosny.
Źródła i inspiracje
Opisane zwyczaje wielkanocne zostały opracowane na podstawie materiałów etnograficznych, w szczególności artykułu:
„Polskie tradycje wielkanocne”, Muzeum Historii Polski
https://muzhp.pl/wiedza-on-line/polskie-tradycje-wielkanocne
Tekst stanowi autorskie opracowanie i wybór tradycji ludowych.